The Suits - recenzja

Avatar

BrodatyBoardgames

22 lipca 2022

article_image

Szybka pojedynkowa gra, w której wcielamy się w różne postacie z filmów akcji i staramy się sprzątnąć naszych przeciwników. Oczywiście zmieniono ich wygląd i nazwę by nie być pozwanym przez ich twórców. Przecież to oczywiste kim jest koleś z łysą czachą, czarnym garniturem i czerwonym krawatem. Prawda?

„You talkin’ to me?”

Każdy z nas wybiera swojego killera i dostaje jego unikatową talię. Nasi płatni zabójcy posiadają też specjalne zdolności, które odpalają się w różnych momentach rozgrywki lub gdy mamy odpowiednie karty.

Zaczynamy z 5 kartami na ręce i w naszej turze zagrywamy 3 zakryte karty przed przeciwnikiem. Po czym nasz rywal musi odkryć 1 kartę i wprowadzić jej efekt w życie. Teraz tak naprawdę zaczyna się cała gra. Oponent będzie sprawdzał naszą reakcję jak będzie przesuwał palcami po kartach. Każdy grymas, tik i chrząknięcie będzie miało ogromne znaczenie. Warto w tym momencie wykorzystać nasze zdolności teatralne lub po prostu krzyknąć: Odkrywaj karciochy!

„Ależ mnie nera szarpie.”

Jeżeli wybierze czachę to odkrywamy wszystkie karty i otrzymujemy jedno obrażenie. Wtedy szukamy w naszej talii tylu kart ile było czaszek i bierzemy je na ręce. Czemu bijesz samego siebie? Broń sprawia, że odkrywamy wszystkie karty i zadajemy przeciwnikowi 1 obrażenia plus tyle ile było czaszek. Serce sprawia, że dodajemy tą kartę do naszej linii życia, pieniądze odpalają specjalną zdolność naszego zabójcy, a kartę kawy wykorzystamy kiedy będzie nam się chciało pić.

Wygrywamy jeżeli pozbędziemy się ostatniej karty życia przeciwnika.

The Suits to gra pojedynkowa dla dwóch graczy. W każdym pudełku dostajemy 5 różnych postaci, które nie tylko różnią się wyglądem, ale też swoimi zdolnościami. Te specjalne umiejętności w mniejszym lub większym stopniu modyfikują mechaniki gry i sprawiają, że pewne karty działają inaczej. Iluzjonista będzie mógł dokładać karty gotówki do swojej linii życia. Prawnik może zignorować działanie czaszek, a tłumik (łysy agent) pijąc kawę może zamienić u przeciwnika odkryte karty życia na czaszki.

Każda postać jest unikatowa i w sumie wszystkimi grało się dobrze. Nie wyczuwam też pomiędzy nimi jakiegoś braku balansu. Po prostu trzeba się dostosować do tych umiejętności i grać by najlepiej je wykorzystywać.

„Kiler… ale ty masz zajebiste pekaesy.”

Gra posiada też swój własny taki unikatowy i minimalistyczny styl graficzny. Bardzo mi się podoba szczególnie sezon 1 gdzie kolor biały, czerwony i czarny łączy się ze sobą tworząc taką brutalną mieszankę. Dziwne jednak jest to, że nie możemy zamknąć naszych pudełek do końca. Sprawia to, że w torbie pudełko może się w każdej chwili otworzyć i warto zaopatrzyć się w jakąś gumkę recepturkę.

„To ma być Kiler? To jakaś popierdółka, a nie Kiler”

To pora wyłożyć kawę na ławę. The Suits to tak naprawdę początkujący zabójca, który musi się jeszcze wiele nauczyć o zabijaniu. Pomysł na grę jest naprawdę dobry, ale brakuje tutaj takiego „bajerku”, który by sprawiał bym chciał wracać do tego tytułu. Są lepsze gry dla dwóch graczy, a The Suits polecam raczej osobom, które szukają czegoś szybkiego i z prostymi zasadami.

„Co ty wiesz o zabijaniu?! Ty stara …”

 


Komentarze (1)

Zaloguj się , aby móc dodać komentarz do artykułu
gracz-towarzysz
15 sierpnia 2022, 13:52
świetna gra polecam wszystkim